Pani od IT

Cześć wszystkim czytelnikom strony, przesyłam wam rozmowę, którą odbyłem z moją… stalkerką?

Nie wiem, czy to właściwe słowo, by opisać tę osobę, wiem tylko, że przez nią ja i moja żona Anna przeżyliśmy koszmar.

A raczej, kilka fatalnych dni.

Nie ogarniam technologii i nigdy nie zależało mi na tym, żeby ją zrozumieć.

Na szczęście (tak mi się wydawało) biuro, w którym pracuję, ma bardzo dobry dział IT, zawsze dostępny dla nas, pracowników, więc nigdy nawet nie zawracałem sobie głowy uczeniem się pewnych rzeczy, bo mogłem po prostu zadzwonić po wsparcie.

Do tego momentu nie było problemu, aż nagle zacząłem dostawać absolutnie niechciane wiadomości od Laury, informatyczki, która obsługiwała i rozwiązywała praktycznie wszystkie moje zgłoszenia.

Jest przekonana, że udawałem te wszystkie problemy, żeby spędzać z nią czas, i jest zdecydowana jechać do Paryża ze mną (i moją żoną), żeby spędzić razem Walentynki.

Na początku myślałem, że to żart, ale potem zrozumiałem, że mówi poważnie… i od tego momentu było już tylko gorzej.

Co zrobilibyście na moim miejscu? Czy przydarzyło się wam kiedyś coś podobnego?